Kategorie

  • Brak kategorii

ZMIANY


Patrząc na ostatnią datę mojego wpisu mogę pochwalić się paroma zmianami w moim życiu.

 

po 1: Rozpoczęłam dietę. Schudłam 20 kg nagromadzonych przez (nie bójmy się tego powiedzieć) niewydarzonego i kompletnie nierozgarniętego pana A.

 

po 2: Chodzę na basen, aerobic, ćwiczę, dbam o swoje ciało i jest mi z tym szalenie cudownie. Nigdy nie czułam się bardziej wyjątkowa niż teraz. Podobam się sama sobie. To grzech ?

 

po 3: Zjednoczyłam się bardziej niż kiedykolwiek z Bogiem. Posiadam sterę listów do Niego, przez co mój czas tutaj został ograniczony. Zresztą czy chcielibyście wysłuchiwać tyle wulgaryzmów? Tylko Bóg ma taką cierpliwość.

 

po 4: Po wreszcie skończonej edukacji i pół rocznemu bezrobociu i opierdalaniu się jak kto może wreszcie mam pracę! Co prawda zarobki mi kompletnie nie wystarczają na „prawie” moje codzienne wydatki, ale lubię wstawać rano i usługiwać moim klientom, słuchać ich marudzenia i narzekania, czasem pretensji nie z tego świata, ależ jakże również rewelacyjne są te ich słowa uznania: „Pani Aniu… Jesteś cudowna, masz ręce nie z tego świata!”. Uwielbiam mimo wszystko świat mojego spa. Bo mowa o masażach, zabiegach, odchudzaniu itp.  

 

po 5: Posiadam swój pierwszy własny samochód. Jestem z niego w pełni zadowolona.

 

po 6: Pozbyłam się rudego koloru włosów. Nie żebym go nie lubiła, wręcz przeciwnie… to jedyna dobra rzecz jaka mi po Panu A. została… ale zmiany są potrzebne. I jest dobrze.

 

po 7:
Oprócz jeszcze drobnych zmian, których znajdzie się mnóstwo jest jedna najważniejsza….

Wychodzę za mąż.

I w tej chwili, kiedy o tym rozmyślam mam zwyczajne proste marzenie: aby znaleźć się teraz nad morzem. I to nie w jakimś pięknym ciepłym kraju o którym marzą wszyscy Ci, którzy nie lubią zimy, albo z miliona innych powodów…. Tylko w naszym. Nad pięknym Bałtykiem. Chciałabym usłyszeć, o czym szumi, ukucnąć na krawędzi wody i lądu, wsłuchać się w wiatr i podpisać się stopą, namalować serce jak szalona nastolatka i wyryć Jego imię na pierwszej lepszej ławce któregoś nadbałtyckiego mola.

Każdy z nas ma takie miejsca, do których z przyjemnością wraca. W których jest jakiś inny, skłonny do niecodziennych refleksji, gdzie przeżywa rewolucję siebie samego i napawa go to nieprzyzwoitą energią. Magia tych miejsc jest na tyle zaczarowana by nadać naszemu, być może byle jakiego życiu, sens i inny być może tor. Widzimy wówczas wiele więcej niż dotychczas, możemy o wiele więcej niż do tej pory, zmysły nam się wyostrzają i patrzymy na wiele spraw z zupełnie innej perspektywy.

Pokochałam nasze piękne morze. Pokochałam jego słoność i szorstkość piasku. Mogłabym bez końca spacerować plażą, kroczyć przed siebie nie wiem dokąd, nie spoglądając na zegarek, ewentualnie czasem w Jego oczy. Bez żadnych podtekstów i niedomówień. Czysta relacja. My i morze.

Przywiozłam stamtąd piękny pierścionek, który zwie się „zaręczynowy” i który już od prawie roku ulokowany jest na właściwym miejscu.


Kocham Go. Pana T. oczywiście. Pokochałam Jego wiersze i sposób interpretacji życia. Jest coś również we wdzięczności za uratowane życie oczywiście, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nasze trwanie nie we wdzięczności ma swoją rację bytu. Jesteśmy częścią siebie i oficjalnie powiemy to całemu światu 25 maja 2013 roku.

Zamieszkam z Nim co również sprawia mi niepohamowaną frajdę.

Jaki On jest ? Niecierpliwy, mądrzy się, nieustannie zwraca mi uwagę i upomina, pilnuje mnie bym nie jadła czekolady, milczy, kiedy wściekam się na niego, co doprowadza mnie do szaleństwa, tymbardziej, że do mało rozmownych to on nie należy. Lubi mówić. Lubi bardzo dużo mówić, czasem potrafi mnie skrytykować i zrównać z ziemią, ale ja wiem…. Że nie jestem jedną na milion, jestem jedną jedyną. Dla niego idealną. Taką jaką być powinnam. I nie chodzi tutaj o te 20 kg, bo pokochał mnie przed nimi, ale o magię mojej duszy. Chodzi tutaj o śniadania na trawie, o pikniku zimą nad wodą, o uśmiechy przez łzy przy szklankach wódki, o spacerach wiosną i jesienią nie wiadomo dokąd, o długie niebanalne rozmowy o przeszłości i przyszłości, o krew na nadgarstku i bliznę na nodze i nie wiem co jeszcze, bo powodów jest takich tysiące. Czasem tylko mam obawy. Czy to wszysto kiedyś zniknie? Czy magia naszych dni ulegnie zdegradowaniu? Podjeliśmy poważną decyzję i teraz pytanie czy przenikliwy chłód, który czasem pomiędzy nami powstanie utrzyma się tak, że nie będziemy potrafili już splatać palców, grzać naszych dłoni, a nasze spojrzenia i uśmiechy będą topnieć z godziny na godzinę coraz bardziej. Pewnie każdy ma takie wątpliwości, bo każdy ma swoje złe strony… My również mamy swój zły czas. Na szczęście do tej pory on zawsze szybko mijał, ale czy zawsze odpowiednio wyciągamy wnioski ? Czy jesteśmy na tyle ambitni by sprostać wymaganiom naszych pragnień ?    


Kłótnie są nierozerwalną częścią naszego życia. Są chwile, kiedy mam wrażenie, że jesteśmy na tyle różni od siebie, że nasze ścieżki nie potrafią się zetknąć w jedną szeroką, tylko dwie wąskie. Oczywiście, że tak…. Jestem szczęśliwa, mówię Wam, ale tak jak każdy człowiek, czasem jestem daleka od zgody. Jestem wzburzona, przepełniona agresją i złością, mam ochotę być sama. Rozmyślać, płakać w poduszkę, pozwolić wkraść się smutkowi i tęsknocie, zrozumieć, a potem wybaczyć, albo prosić o wybaczenie. Może czasem to ja jestem zbyt przerważliwona. Pewnie tak, ponieważ zbyt łatwo przejmuję się wypowiedzianymi słowami i pragnę usłyszeć słowa przeprosin, ale przenigdy nie stanę się osoba gruboskórną, więc chyba mam do tego prawo ? W końcu to dzięki Niemu jestem TERAZ tym kim jestem, jaka jestem. Zbyt wiele widziałam niewrażliwości ze strony Pana A. żeby teraz nie reagować na najdrobniejsze przykrości. Jestem marną kobietą. Tylko. Nie da się ukryć, że spełnioną kobietą, bo w końcu o tym chciałam Wam tutaj dzisiaj opowiedzieć. Potrzebuję jak każda z Was czasem dowartościowania, którego przez tyle lat mi brakowało, a nagle mam na wyciągnięcie ręki…. Jednak czasem efekt zdarza się jeszcze odwrotny i uboczny.


W ogrodzie mojej duszy chcę sadzić kwiaty, które będą kwitnąć najpiękniej, rosnąć ku słońcu, pachnieć i karmić swą wonią zmysły. Nie chcę, by ogród zarastał chwastami. A słowa, które ranią, szczególnie te wypowiadane przez ukochaną osobę, sieją zielsko. Chcę abyśmy je szybko razem wyrywali. Myk myk… i czmychnąć przez uchylone drzwi naszej sypialni do anielskiego lasu wyściełanego naszymi ulubionymi kolorami, na których możemy się położyć, obdarzyć pocałunkami przepełnionymi namiętnością i czułością wynikającą z naszych dusz.

 

Jak zwykle chaos nie zniknął z moich myśli, które przelewam na papier, czy to elektroniczny czy zwykły, nieważne. Jak zwykle mam zbyt wiele myśli w jednej sekundzie do uchwycenia. Jak to dobrze, że znalazłam kogoś, kto czasem potrafi to ogarnąć J Ale tylko czasem….

 

A fakt, który jest niezaprzeczalny to taki, że inspiracją do napisania tutaj czegokolwiek jest Kasia. Dobrze wiesz, że to ty :P Wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze Życia, jeszcze raz.

 

Ciał. Wrócę jeszcze i się upomnę o swoje życie, bez obaw.

Kiedyś….

Zawsze będę wracać….

  

2c komentarze/y do ZMIANY

  • Kaś

    Wreszcie znalazłam czas, żeby u Ciebie napisać.

    Oj, pan A. to palant i przeszłość, której należało się pozbyć dużo, dużo dużo wcześniej i teraz wiem, że łatwo mi mówić. Podobno każdy musi przeboleć stratę.

    Jak znajdujesz na to wszystko czas Aniu? Mi by się przydało zrzucić jakieś 5 kilo, ale z drugiej strony, myślę sobie: Z moich piersi zrobią się rodzynki i sklapcanieją. Nie, to nie jest grzech. To wspaniale, że podobasz się sama sobie:) Zazdrosczę. Ja w dalszym ciągu nie i mam problem z zaakceptowaniem siebie:)

    Z Bogiem? Wiesz, to Twój blog i Twoje przemyślenia odnośnie życia. Świata. Twoich emocji i reszty rzeczy. Dla mnie możesz kląć ile chcesz. Ja szczerze powiedziawszy rzucę sobie przysłowiowym „mięchem” i jest mi lepiej. Czuję się lżejsza.

    Ja niestety nadal bezrobotna. Co ma swoje plusy, i minusy oczywiście. Mam nadzieję, że niedługo się to zmieni. Musi.

    O, prawko pewnie i ja zrobię. Ale jeszcze trochę poczekam:)

    Ja też bym coś zmieniła ze swoimi włosami. Bardzo bym chciała, ale boję się, że jak raz położę farbę, to niestety będę musiała to już robić ciągle, a ponieważ mam za długie włosy, więc skutki mogą być opłakane.

    Wychodzenia za mąż gratulowałam, ale zrobię to jeszcze teraz i później.

    Wcale się nie dziwię, że chcesz nad morze. To na zawsze będzie miejsce, które będziesz wspominać z tego właśnie powodu. Zwłaszcza, że jest związane z jedynym i wyjątkowym dniu w życiu każdej kobiety. Ja wprawdzie mogłam dostać zaręczynowy (bo już w zeszłe wakacje wiedzieliśmy, że się pobierzemy), ale chciałam mieć swój własny. Wyjątkowy. Jedyny. Cóż… Pierścionek, który dostałam od Marka jest wyjątkowy. Jest serduszkiem. Jest śliczny:)

    Wdzięczność za uratowanie życia – coś o tym wiem. W sumie to dziwne budzić się ze świadomością, że osoba obok której zasypiasz się się budzisz, jest jedną i tą samą osobą i że gdyby nie ona, to pewnie popełniłabyś największe błędy swojego życia, których nie dałoby się cofnąć w żaden sposób i skończyłabyś marnie. Ja tak to widzę. Przynajmniej ja. Rzeczywiście, mój Mąż jest nie tylko kimś z kim spędzę resztę życia, ale również moim najlepszym przyjacielem. To wspaniałe i niesamowite uczucie:)

    Jaki On jest? Te drobiazgi, które doprowadzają w Nich do szaleństwa i sprawiają, że masz ochotę zabić, sprawiają również, że w głębi duszy zdajesz sobie sprawę, że nie możesz bez nich żyć:)

    Mały twierdzi, że o związek trzeba się troszczyć codziennie. Codziennie trzeba sprawiać, żeby każdy dzień był magiczny i niezapomniany i będzie dobrze. Nie będzie nudy, przywiązania, przyzwyczajenia i tych innych brzydkich rzeczy, które zabijają wszystko w człowieku. No i jeśli dwoje ludzi się kocha, to nie powinno być tego chłodu.

    Oj, oczywiście. Kłótnie się zdarzają. Najlepszym i najbardziej doskonałym parom. Każdemu, bo nie ma dwóch takich samych ludzi (na szczęście) i te złe chwile są w życiu (moim zdaniem), tylko i wyłącznie po to, żebyśmy mogli docenić te piękne i zapierające dech w piersiach:)

    Ja potrafię wkurzona na maksa wyjść i trzasnąć drzwiami, bo Marek powiedział kilka rzeczy za dużo. Po to, by za chwilę zadzwonił i powiedział, że przeprasza i że nie to miał na myśli. Potrafię przy Teściach Mu nawrzucać, bo czymś mnie doprowadził do furii. Ale kocham Go najmocniej na świecie i nie wyobrażam sobie, że mogłabym być z kimś innym. Kiedykolwiek.

    Złe doświadczenia przeszłości potrafią pozostawić głęboką ranę, która niestety nie bardzo chce się zabliźnić.

    Nie uważasz, że dobre jest i to CZASEM?:)

    Dziękuję Aniu raz jeszcze:*

    Wracaj, wracaj. Proszę….:)

  • bo-kocham

    Oj, dawno Cię nie odwiedzałam. Na początek gratuluje tych wszystkich twoich sukcesów, a w szczególności się cieszę, że wychodzisz za mąż!
    W każdym związku są dobre i złe chwile i nigdy nie możemy być pewni tego, co nas w życiu spotka.
    Kłótnie w związkach są ‚dobre’, bo wtedy wiadomo, że drugiej osobie na Tobie zależy, ale co fakt to fakt, słowa potrafią zaboleć.
    Ale mimo wszystko trzeba iść do przodu z życiem.
    Jestem w szczęśliwym związku już prawie 9 lat. Od ponad roku jestem najszczęśliwszą mężatką, a owoc naszej miłość przyjdzie na świat z początkiem listopada. Nie wiem, co mnie czeka za rok, dwa, dziesięć. Ważne, że w tej chwili jestem najszczęśliwsza! Nie żałuję ani jednego dnia, który spędziłam z moim już mężem i wiesz co jest w tym wszystkim najpiękniejsze? Że ta miłość nie słabnie, ona rośnie z każdym dniem.
    I Tobie życzę, byś zawsze była tak szczęśliwa, jak w dniu dzisiejszym. A ten najważniejszy dzień był takim, jakim go sobie wymarzyłaś.
    Bo maj to taki piękny miesiąc, prawda?
    Sama brałam ślub 28 maja 2011.
    Zawsze mówiłam, że kiedykolwiek będę wychodzić za mąż – to będzie maj. I jak na razie: moje życie jest tak piękne jak ten jeden właśnie dzień.
    Powodzenia w dalszym odnoszeniu sukcesów i ogromu miłości!

    PS. Z racji tego, że na jesień przyjdzie na świat moja córeczka, robię co najmniej rok przerwy – mam nadzieję, że uda mi się wkrótce obronić magisterkę ;).

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>